To już nie są teoretyczne rozważania analityków w szklanych wieżach, ale brutalna rzeczywistość 2026 roku. Po zablokowaniu cieśniny Ormuz przez Iran, światowy rynek ropy stanął na krawędzi przepaści, a MEA ogłasza, że mamy do czynienia z największym szokiem podażowym w historii.
Podczas gdy politycy w Warszawie i Brukseli wciąż mamią nas „płynnością dostaw”, w kuluarach pada słowo, którego nie słyszeliśmy od dekad: REGLAMENTACJA. Może się więc okazać, że za chwilę paliwo będzie tylko na kartki i dla wybranych np. dojeżdżających do pracy oraz dla służb publicznych.
Azjatycki domino uderza w Europę
Kryzys zaczął się w Azji, ale fala uderzeniowa właśnie dociera do naszych granic. Szef Shella, Wael Sawan, nie pozostawia złudzeń i wieszczy, że zapewnienie dostaw surowców stało się kwestią bezpieczeństwa narodowego. Jego zdaniem, zapotrzebowanie na benzynę w maju, wraz z rozpoczęciem sezonu podróży, wzrośnie gwałtownie, a paliwa na rynku po prostu nie ma.
Eksperci ostrzegają, że to, co widzieliśmy po inwazji Rosji na Ukrainę tj. ubytek miliona baryłek dziennie, to jedynie lekki dreszcz w porównaniu z obecną wyrwą szacowaną na kilkanaście milionów baryłek dziennie. Tej dziury nie da się zasypać „alternatywnymi źródłami”.
Polska w kleszczach logistyki i „turystyki paliwowej”
Choć Ministerstwo Energii uspokaja, że mamy rezerwy na 90 dni, rzeczywistość na stacjach może być inna. Dawid Czopek, ekspert rynku paliw, wskazuje na krytyczny punkt: logistykę.
Jeżeli zacznie się korzystanie z rezerw, to scenariusze awaryjne i ograniczenia w eksporcie mogą być rozgrywane
– ostrzega Czopek.
Sytuację pogarsza „turystyka paliwowa”. Kierowcy z Niemiec, uciekając przed jeszcze wyższymi cenami u siebie, masowo tankują na zachodniej granicy Polski. To wysysa paliwo z naszych stacji, tworząc lokalne braki i kolejki, których rząd zdaje się nie dostrzegać.
Trump mówi: „Radźcie sobie sami”. Europa w trybie awaryjnym?
Gwoździem do trumny europejskiego spokoju jest postawa USA. Prezydent Donald Trump w swoim stylu uciął prośby o pomoc, wysyłając sojusznikom brutalny komunikat, aby zadbali sami o siebie.
Zbierzcie się na odwagę, udajcie się do cieśniny i po prostu je WEŹCIE. Będziecie musieli nauczyć się walczyć o siebie, USA nie będą już wam pomagać
– powiedział Trump.
Bruksela, zostawiona na lodzie przez Waszyngton, zaczyna przygotowywać obywateli na „nową normalność”. Zalecenia Międzynarodowej Agencji Energetycznej brzmią jak scenariusz z czasów wojny, ponieważ rekomenduje się pracę zdalna jako obowiązek, a nie przywilej, a także drastyczne obniżenie prędkości na autostradach. Poza tym, wśród rekomendacji jest zakaz poruszania się samochodami prywatnymi w określone dni, a także współdzielenie aut i promocja transportu publicznego.
Czy „reglamentacja” to już tylko kwestia czasu?
Politycy boją się tego słowa jak ognia, ale liczby nie kłamią. Infrastruktura na Bliskim Wschodzie jest zniszczona, rosyjskie rafinerie płoną, a terminale na Bałtyku są sparaliżowane. To nie jest „przelotny kryzys”, to systemowy kolaps.
Jeśli Polska uruchomi rezerwy strategiczne, wejdziemy w tryb wojenny w gospodarce. Rachunek za obecne, sztuczne „osłanianie portfeli” będzie słony, a zapłacimy za to brakiem paliwa w bakach i przerwami w łańcuchach dostaw żywności.
Piotr Gebert

