Widmo totalnej wojny na Bliskim Wschodzie zostało oddalone – przynajmniej na czternaście dni. Prezydent Donald Trump, po dramatycznych negocjacjach z przywódcami Pakistanu, ogłosił zawieszenie planowanej kampanii bombowej przeciwko Iranowi. Warunek jest jeden i niepodlegający negocjacjom: natychmiastowe i bezpieczne otwarcie Cieśniny Ormuz.
Ultimatum odwołane „za pięć dwunasta”
Amerykańska machina wojenna była już w pełnej gotowości. Donald Trump wyznaczył termin ataku na godzinę 20:00 czasu wschodniego, grożąc Iranowi „całkowitym zniszczeniem cywilizacji”. Jednak po rozmowach z premierem Pakistanu Shehbazem Sharifem, prezydent zdecydował się na dwutygodniowe zawieszenie broni.
Powodem tego jest to, że już osiągnęliśmy i przekroczyliśmy wszystkie cele militarne oraz jesteśmy bardzo daleko od ostatecznego porozumienia dotyczącego długoterminowego POKOJU
– napisał Donald Trump na platformie Truth Social.
Klucz do pokoju: Cieśnina Ormuz
Warunkiem sine qua non rozejmu jest odblokowanie Cieśniny Ormuz, której zamknięcie sparaliżowało światowy rynek ropy (wywołując m.in. drastyczne premie cenowe od Saudi Aramco). Iran odpowiedział na to oświadczeniem, w którym deklaruje zgodę na rozejm i zaprzestanie działań obronnych, zapewnienie bezpiecznego przejazdu przez cieśninę pod nadzorem własnych sił zbrojnych, a także akceptację 10-punktowego planu negocjacyjnego, który Biały Dom uznał za „realną podstawę do rozmów”.
Izrael dołącza do porozumienia
Co niezwykle istotne, na wstrzymanie nalotów zgodził się również Izrael. Jak donoszą źródła w Białym Domu, rozejm ma obowiązywać „wszędzie”, obejmując także terytorium Libanu. To pierwszy tak sygnał deeskalacji od sześciu tygodni krwawego konfliktu.
Kolejny etap dyplomatycznej ofensywy zaplanowano na piątek, 10 kwietnia 2026 roku. To właśnie w stolicy Pakistanu mają spotkać się delegacje obu stron, by doprecyzować szczegóły stałego porozumienia.
Punkty sporne i kluczowe wyzwania, to kwestia programu nuklearnego, już nałożonych na Iran sankcji oraz rola rola Mojtaby Chamenei’ego w procesie negocjacji.
Choć rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt, studzi emocje, mówiąc, że „nic nie jest ostateczne”, światowe rynki już zareagowały na te doniesienia z nadzieją na stabilizację.
Piotr Gebert

