To jeden z największych skandali w historii polskich służb mundurowych. Podczas gdy rząd Donalda Tuska przekonuje o uszczelnianiu granic, w samym sercu Komendy Głównej Straży Granicznej wyhodowano „kreta”, który zamiast bronić państwa, brał udział w bezwzględnym handlu ludźmi.
Ale to przecież nie nowość w otoczeniu Donalda Tuska, bo kilka tygodni temu na światło dzienne wyszły porażające fakty, w których jako „współpracownicy” siatek przemytniczych pojawiły się nazwiska doradców i ekspertów obecnej koalicji.
Niewolnictwo pod nosem dowództwa
Śledztwo nadzorowane przez katowicki wydział Prokuratury Krajowej odsłoniło mechanizm godny najgorszych kart historii. Marcin B., wykorzystując swoje stanowisko w jednostce merytorycznie zajmującej się cudzoziemcami, miał dostęp do kluczowych baz danych państwa.
Według śledczych, oficer współtworzył grupę, która zwabiła do Polski co najmniej 150 osób m.in. z Indii, Gruzji i Azerbejdżanu. Na miejscu obietnice o legalnej pracy pryskały – ludziom odbierano paszporty, odcinano od opieki medycznej i zmuszano do niewolniczej pracy bez wynagrodzenia.
Wraz z Marcinem B. zatrzymano jeszcze dwóch innych funkcjonariuszy oraz wspólników z Polski i Gruzji, zabezpieczając przy tym 400 tys. zł brudnej gotówki.
Przemytnicza pajęczyna w aktach prokuratury
Ta afera nabiera jednak jeszcze bardziej złowrogiego wymiaru, gdy spojrzymy na materiały lubelskiej prokuratury dotyczące międzynarodowego przemytu migrantów (sygn. 1001-102.Ds.26.2021).
Wyłania się z nich obraz „towarzystwa”, które dziś bryluje na rządowych salonach. W aktach prokuratury jako osoby współpracujące z siatką organizującą nielegalne przerzuty do Niemiec pojawia się m.in. Klementyna Suchanow – znana aktywistka, którą rząd Tuska mianował ekspertką w kluczowych komisjach, w tym ds. wpływów rosyjskich oraz ds. rzekomych represji za rządów PiS.
W tym samym kontekście – jako osoby powiązane z podejrzanymi o przemyt – prokuratura wymienia również Bartosza Kramka z Fundacji Otwarty Dialog oraz Pawła Kasprzaka z Ruchu Obywatele RP.
To porażający paradoks: podczas gdy oficerowie Komendy Głównej trafiają za kraty za handel ludźmi, osoby wymieniane w aktach jako wspierające nielegalne przerzuty, pełnią rolę autorytetów i doradców obecnej władzy.
Państwo bezbronne wobec układu
Skala infiltracji polskich struktur oraz „ideologiczne” wsparcie dla procederu przemytu migrantów pokazują, w jak niebezpiecznym punkcie znajduje się bezpieczeństwo Polski.
Czy można wierzyć w szczelność granic, gdy mundurowi handlują danymi, a premierowi doradzają ludzie, którzy pomagali przemytnikom? Ta pajęczyna powiązań wymaga natychmiastowego wyjaśnienia, bo dziś granica Polski wydaje się być jedynie lukratywnym biznesem dla skorumpowanych urzędników i politycznych ideologów skupionych wokół ekipy Donalda Tuska.
Marek Walko

