„Prezydent Nawrocki jest przyjacielem Putina” – wypalił na antenie rządowej TVP Włodzimierz Czarzasty. Marszałek Sejmu zarzucił Karolowi Nawrockiemu szukanie kontaktu z Kremlem przez Budapeszt. Jednak fakty są zupełnie inne. Podczas gdy Nawrocki figuruje na rosyjskiej liście ściganych za dekomunizację, nad samym Czarzastym gromadzą się chmury w związku z niejasnymi powiązaniami biznesowymi jego najbliższej rodziny z podmiotami powiązanymi z Moskwą.
Włodzimierz Czarzasty, lider Nowej Lewicy i Marszałek Sejmu, przeszedł do ofensywy w debacie o polityce zagranicznej. W programie „Pytanie dnia” nie szczędził ostrych słów pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego, wiążąc go bezpośrednio z osią Orban-Putin. Ta radykalna retoryka budzi jednak zdziwienie w kontekście biografii obu polityków.
Atak Czarzastego: „Łapał kontakt z Putinem”
Zdaniem marszałka Czarzastego, wizyta prezydenta Nawrockiego na Węgrzech była elementem szerszego planu „rozwalania Unii Europejskiej”, rzekomo inspirowanego przez Donalda Trumpa i Victora Orbana.
Wszyscy przyjaciele Putina jeździli do Orbana. Jeździł również prezydent Nawrocki, który jest przyjacielem i Orbana, i Putina. Łapał kontakt z Putinem przez Orbana
– stwierdził kategorycznie Czarzasty.
Polityk lewicy nie przedstawił na te tezy żadnych dowodów, opierając swoją narrację na radości ze zwycięstwa Petera Magyara na Węgrzech, którego określił mianem „otwartego, proeuropejskiego polityka”.
Paradoks „listu gończego”
Oskarżenia o sprzyjanie Putinowi brzmią paradoksalnie w zestawieniu z oficjalnym statusem Karola Nawrockiego w Federacji Rosyjskiej. Jako były szef IPN, Nawrocki stał się jednym z głównych wrogów kremlowskiej propagandy historycznej. To właśnie na jego wniosek z polskiej przestrzeni publicznej zniknęły setki sowieckich obiektów propagandowych.
Skutkiem tej działalności jest wpisanie Nawrockiego na listę osób ściganych przez rosyjskie MSW. Za walkę z reliktami komunistycznego zniewolenia grozi mu w Rosji do pięciu lat więzienia. Sugestia Czarzastego, jakoby „przyjaciel Putina” był jednocześnie ścigany przez jego służby za niszczenie sowieckich pomników, wydaje się nielogiczna nawet dla postronnego obserwatora.
Cień Sbierbanku nad domem Marszałka
Podczas gdy Czarzasty wytyka Nawrockiemu wizytę w Budapeszcie, media przypominają o znacznie bardziej bezpośrednich relacjach lidera Lewicy z osobami z kręgu rosyjskich wpływów. Na początku roku ujawniono, że żona marszałka, Małgorzata Czarzasty, pełni funkcję wiceprezesa w spółce hotelowej, w której udziały ma Swietłana Czestnych.
Czestnych to postać budząca zainteresowanie służb – pracuje w domu aukcyjnym należącym do Sbierbanku, giganta finansowego pod ścisłą kontrolą Kremla. Co więcej, sam Włodzimierz Czarzasty, mimo pełnienia funkcji państwowych, miał nie wypełnić ankiety bezpieczeństwa w punkcie dotyczącym relacji z podmiotami zagranicznymi.
Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć
Dzisiejsza aktywność Czarzastego, to próba ucieczki od własnego życiorysu. Były członek PZPR, a później jedna z centralnych postaci uwikłanych w aferę Lwa Rywina, dziś próbuje wejść w buty „strażnika europejskich wartości”.
Zarzucanie Nawrockiemu, politykowi ukształtowanemu na etosie antykomunistycznym i dekomunizacyjnym, powiązań z Rosją, to klasyczna technika „odwracania uwagi”. W politycznym starciu na linii Sejm-Pałac Prezydencki, argumentacja marszałka może jednak okazać się obosieczną bronią, biorąc pod uwagę fakt, że to on, a nie Nawrocki, musi tłumaczyć się z biznesowych relacji swojej rodziny z Moskwą.
Marta Grasegger

