złotych

Kto ZYSKA, a kto STRACI? Sprawdź, czy jesteś na liście!

Rok 2019, mimo iż będzie rokiem wyborczym, nie oszczędzi nam zmian. Jeden zyska parę złotych, drugi straci. Czyli nic nowego. Najwięcej, protestami, wywalczyli ratownicy medyczni. Poniżej, publikujemy szacunkowe dane, dotyczące emerytów oraz kilku zawodów.

Emeryci – +70 złotych

Taką podwyżkę, zgodnie z ustawą, dostaną osoby, których emerytura nie przekracza 2100 złotych, od 1 marca 2019 roku.

Skarbówka – +655 złotych

Na starcie, pracownik KAS może liczyć na ok. 3600 zł brutto. I tak, każda osoba zatrudniona lub pełniąca służbę w KAS otrzyma, od 1 stycznia 2019 r., dostanie podwyżkę wynagrodzenia i uposażenia w miesięcznej wysokości 655 zł brutto. Uwaga! Kwoty podwyżek zostaną wypłacone najpóźniej do końca trzeciego kwartału 2019 roku, ale z wyrównaniem od 1 stycznia 2019 roku.

 

ZOBACZ:Gwiazda DISCO POLO dostała wyliczenie z ZUS-u. ZOBACZ, ile dostanie emerytury

 

Osoby zarabiające najniższą krajową – +150 złotych

To dobra wiadomość dla 1,5 miliona osób. Bo tyle pracowników w Polsce pracuje za pensję minimalną. Ta od 1 stycznia wzrośnie z 2100 zł do 2250 zł brutto.

Ratownicy medyczni – +1200 złotych

O te pieniądze ratownicy medyczni, a także pielęgniarki i dyspozytorzy medyczni walczyli miesiącami. Dopiero widmo protestu i paraliżu w pogotowiu sprawiło, że resort zdrowia zdecydował się wypłacić ratownikom i personelowi dodatki. I tak, za okres od 1 lipca 2017 do 31 grudnia 2017 otrzymają dodatek w wysokości 400 zł miesięcznie, oraz 800 zł miesięcznie za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2018 r. czyli w sumie 1200 zł miesięcznie więcej. Poza tym ratownicy dostaną 6 dni dodatkowego urlopu szkoleniowego.

Policjanci – +655 złotych

Wskutek trwającej niemal pół roku akcji protestacyjnej, policjanci wywalczyli że od 1 stycznia ich pensje – podobnie jak w innych służbach wzrosną o 655 zł brutto, a od 2020 r. o kolejne 500 zł.

Nauczyciele – +165 złotych

Oprócz tego, najlepsi pedagodzy mają od września dostawać 500 zł specjalnego dodatku.

Żołnierze – +655 złotych

Przeciętne uposażenie zasadnicze żołnierzy zawodowych wzrośnie z ok. 4875 zł do ok. 5530 zł.MON będzie takze więcej wypłacać cywilnym pracownikom wojska – o ponad 300 zł.

Stracą natomiast:

Kierowcy

Straty mogą być na prawdę znaczące. Biorąc pod uwagę wzrost kosztów paliwa o ok. 10-15 groszy, zwykłych kierowców to bardzo nie dotknie, lecz przedsiębiorstwa, w których jest duża flota aut, już tak.

Osoby najlepiej zarabiające

W życie wejdzie danina, wynosząca 4 proc., dla osób, które zarobiły w roku powyżej miliona złotych.

Przedsiębiorcy

Rząd chwali się, że obniża podatki, ale tylko osobom zaczynającym działalność lub prowadzącą ją na małą skalę. Firmy, które płacą „standardowy” ZUS dostaną mocno po kieszeni. Składki na ubezpieczenie społeczne wyniosą 974,65 zł miesięcznie (z uwzględnieniem dobrowolnego chorobowego). Obecnie przedsiębiorcy płacą 908,76 zł. Do tego należy doliczyć obowiązkową składkę zdrowotną, która już teraz wynosi 319,94 zł, a w 2019 roku z pewnością będzie jeszcze wyższa.

*Podane kwoty, są kwotami brutto.

źródło: fakt.pl

fot. pixabay.com

100 000 osób w Polsce może STRACIĆ PRACĘ! Wszystko, za sprawą stanowiska Unii Europejskiej!

Nowe postanowienia mogą doprowadzić do masowych zwolnień, zagrożonych jest ponad 100 000 miejsc pracy. Związek ostrzega o skutkach przyjętego w Luksemburgu stanowiska Unii Europejskiej w sprawie delegowania pracowników.

 

Związek zawodowych kierowców ostrzega, że w blisko 20 tysiącach rodzinnych firm transportowych w Polsce, aż 100 000 osób może stracić pracę. Wszystko za sprawą przyjętego w Luksemburgu stanowiska UE w sprawie delegowania pracowników. 

 

Zgodnie z porozumieniem firmy będą mieć mniej niż 4 lata na dopasowanie się do nowych przepisów. Zdaniem prezesa organizacji ”Transport i Logistyka”, Macieja Wrońskiego małe, rodzinne firmy transportowe w Polsce nie są w stanie w tak krótkim czasie przeorganizować swojej działalności. 

 

Przepisy o delegowaniu pracowników nie powinny obejmować firm transportowych – wyjaśnia prezes związku. Dlatego liczyliśmy na przyjęcie kompromisu, polegającego na chociażby częściowym wyłączeniu ich z tej dyrektywy. Kompromisem miały tu być dwa ustępstwa – zmiana terminu wejścia w życie dyrektywy oraz zgoda na utrzymanie jednego z motywów preambuły, dotyczącego transportu drogowego. Ale i to nie napawa optymizmem… Motyw 10. preambuły mówi jedynie o konieczności rozwiązania w jednej z dyrektyw transportowych wątpliwości i trudności wynikających z przepisów ogólnych oraz o konieczności ich wzmocnienia w celu walki z nadużyciami. Trudno to uznać jako wytyczną do jakichkolwiek nawet ograniczonych wyłączeń dla transportu – tłumaczy Maciej Wroński. 

 

Transport i Logistyka Polska ocenia sprawę w otwarty sposób – walka o unijny rynek transportowy jest już przegrana. Polska może teraz zawalczyć jedynie o jak najmniejsze straty.

 

źródło: rmftlp.org

fot.: pixabay

kg

POLSKA sieć sklepów, która może sprzątnąć BIEDRONKĘ I LIDLA!

Nieustanne promocje i walka o klientów – Lidl i Biedronka prowadzą zaciętą rywalizację na polskim rynku, teraz do walki dołącza polska sieć sklepów o nazwie Dino.
 

Continue reading „POLSKA sieć sklepów, która może sprzątnąć BIEDRONKĘ I LIDLA!”

Ukraińcy mają teraz asa w rękawie. Żądają coraz więcej pieniędzy

Ukraińcy pracujący w Polsce domagają się coraz większych płac. Tylko w przeciągu trzech miesięcy ich oczekiwania wzrosły o 15-30 procent. Tak wynika z danych przytoczonych przez rmf24 uzyskanych na podstawie informacji agencji pośrednictwa pracy Upper Job.

 

Pracownicy z Ukrainy chcą zarabiać w Polsce znacznie powyżej minimalnej płacy. Wprowadzenie dla nich możliwości bezwizowego podróżowania do krajów Unii Europejskiej tylko w ich żądaniach pomaga. Skoro mogą wyjeżdżać gdzie tylko chcą, to domagają się za swoją pracę coraz więcej.

 

Zgodnie z danymi najbardziej wzrosły oczekiwania finansowe pracowników fizycznych. Jeszcze w maju zarabiali 9 zł netto/h, teraz ich stawka wynosi 12zł/h, czyli wzrosła o 33 proc. U murarzy nastąpił wzrost o 25 proc. (z 20 zł netto/h w maju do 25 zł), natomiast u tynkarzy o 20 proc. (z 25 zł netto/h do 30 zł).

 

Najmniej żądają kucharze – w maju zarabiali oni 12, a obecnie 14 zł/h (wzrost o 17 proc.).

 

Ministerstwo pracy poinformowało o spadku bezrobocia do rekordowego poziomu. Teraz wynosi tylko 7,2 procent. Co za tym idzie dostępnych pracowników jest coraz mniej. W takim przypadku zarówno Ukraińcy, jak i Polacy mogą śmiało domagać się wyższych wynagrodzeń.

 

kd, źródło: rmf24

Gdzie POLSCE jest NAJWIĘCEJ miejsc PRACY? Zobacz INFOGRAFIKĘ!

 

Statystyki są bardzo optymistyczne!

 

Jak podaje GUS, w ostatnich latach odbiliśmy się od dołka z 2013 roku, gdy wolnych miejsc pracy było 43 tysiące, podczas gdy w 2016 ponad dwa razy więcej, bo aż 89 tysięcy.

 

Jeśli chodzi o poszczególne województwa – zaskoczenia nie ma. Najłatwiej będzie znaleźć pracę w województwie mazowieckim, gdzie wybierać można z ponad 20 tys. ofert. Z kolei 10 tys. wakatów czeka na Śląsku, a 9,9 tys. w Wielkopolsce.

 

Najtrudniej o pracę jest w podlaskim, świętokrzyskim i opolskim. Tu odpowiednio jest 1,2; 1,5 i 2 tys. ofert.

 

Poniższa infografika szczegółowo przedstawia rozkład zapotrzebowania na pracowników w poszczególnych województwach.

 

ms, pap

Zobacz, GDZIE najłatwiej można dostać PRACĘ?

Pozytywne wiadomości na temat rynku pracy płyną z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Stopa bezrobocia na koniec kwietnia wyniosła 7,7 proc. zatem wyniosła o 0,4 punktu procentowego mniej niż miesiąc wcześniej i o 1,7 proc. mniej niż rok temu.

Jak podkreślił resort, tak niskiego wskaźniku bezrobocia nie zanotowano od 26 lat!

 

źródło: www.mpips.gov.pl

 

W kwietniu zarejestrowanych w urzędach pracy było 1,25 mln osób, a więc aż o 269,5 tys. mniej niż rok temu (17,7%). Według danych Ministerstwa, dla bezrobotnych, czeka 132,5 tys. ofert pracy.

 

Najniższy poziom bezrobocia odnotowano w województwach: śląskim i małopolskim oraz dolnośląskim i pomorskim.

Najwyższy w warmińsko – mazurskim, kujawsko – pomorskim oraz zachodnio – pomorskim i podkarpackim.

 

Jak podaje resort:

 

Odnotowana w kwietniu stopa bezrobocia nie była tak niska od początku lat dziewięćdziesiątych. Najbardziej zbliżony do aktualnego wskaźnik bezrobocia odnotowano w kwietniu 1991 roku. Wtedy wyniósł on 7,3%.

 

ms, źródło: pap, mpips.gov.pl

Zasługa rządu? Podobno tak dobrze w Polsce było ponad 20 lat temu

„To wszystko, co realizujemy od blisko 18 miesięcy, przynosi oczekiwane efekty” – powiedziała premier Beata Szydło, komentując poziom bezrobocia.

 

Jak podało we wtorek MRPiPS: stopa bezrobocia na koniec kwietnia wyniosła 7,7 proc. To o 0,4 punktu procentowego mniej niż miesiąc wcześniej i o 1,7 proc. mniej niż rok temu.

 

 

W dalszym komentarzu na konferencji prasowej premier Szydło podkreśliła:

 

„To jest najlepszy wynik od 1992 roku. Od 1992 roku nie było tak niskiego bezrobocia w Polsce. To przede wszystkim jest ogromna satysfakcja ze względu na to, że okazuje się, iż program gospodarczy PiS przynosi oczekiwane efekty. Bezrobocie spada, ludzie mają wyższe zarobki, rodziny mają wsparcie finansowe +rodzina 500 plus+”.

 

Według Beaty Szydło właśnie na tym polega wolność – ludzie mają pracę, mają dobre, godne wynagrodzenia, mogą decydować o swojej przyszłości, przyszłości swoich rodzin.

 

Dodała, że to dobre informacje również dla pracodawców i „powinna to być dobra wiadomość również dla malkontentów”. „Finanse publiczne mają się świetnie, mamy jedne z najlepszych wskaźników” – zapewniła szefowa rządu.

 

Na podst. PAP
kd

Tego problemu nie rozwiąże ani Macron, ani Le Pen

Jak wynika z najnowszego sondażu, na tydzień przed II turą wyborów prezydenckich we Francji wielu wyborców uważa, że ani centrysta Emmanuel Macron, ani skrajnie prawicowa Marine Le Pen nie poradzą sobie z wysokim bezrobociem i nie poprawią bezpieczeństwa kraju.

 

 

Opublikowane w niedzielę badanie opinii publicznej ośrodka Ifop dla tygodnika „Journal du Dimanche” skupia się na dwóch dziedzinach, które uważane są za kluczowe i na których najprawdopodobniej skupi się kampania w dniach przed decydującą turą wyborów – zauważa Reuters.

 

 

Sondaż wskazuje, że 45 proc. wyborców uważa, że ani Macron, ani Le Pen nie rozwiąże problemu wysokiego bezrobocia, utrzymującego się w kraju od lat na poziomie ok. 10 proc., a zdaniem 36 proc. żadne z nich nie jest w stanie uchronić Francji przed atakami terrorystycznymi.

 

 

W kraju od 2015 roku obowiązuje stan wyjątkowy i doszło do kilku islamistycznych zamachów, przeprowadzonych w większości przez młodych mężczyzn, którzy dorastali we Francji lub sąsiedniej Belgii. W atakach zginęło ponad 230 osób. Do ataku doszło ostatnio na kilka dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich 23 kwietnia; zginął w nim jeden policjant, a kilka osób zostało rannych. Do jego przeprowadzenia przyznało się Państwo Islamskie (IS).

 

 

Według Ifop 42 proc. wyborców jest przekonanych, że zwycięzca drugiej tury, niezależnie od tego, kto nim zostanie, nie zdoła ponownie zjednoczyć społeczeństwa po ostrej walce wyborczej, podczas gdy 43 proc. wątpi, czy nowy prezydent będzie w stanie skutecznie rządzić.

 

 

Zaledwie miesiąc po wyborach głowy państwa, w czerwcu, we Francji odbędą się wybory do niższej izby parlamentu, Zgromadzenia Narodowego, w którym do efektywnego rządzenia potrzebna jest większość głosów. Zarówno Macron, który zaledwie rok temu założył swój ruch En Marche!, jak i Le Pen, której Front Narodowy ma w Zgromadzeniu Narodowym zaledwie dwa mandaty, byli wielokrotnie pytani o zdolność do zbudowania parlamentarnej większości – przypomina Reuters.

 

 

W sobotę Le Pen ogłosiła, że jeśli zwycięży w wyborach, mianuje premierem Nicolasa Dupont-Aignana, gaullistę i przeciwnika Unii Europejskiej. Macron, który w niedzielę otrzymał oficjalne poparcie od Jean-Louis’a Borloo, byłego przywódcy niewielkiej centrowej partii UDI, nie powiedział jeszcze, komu powierzy stanowisko premiera, jeśli zostanie prezydentem.

 

 

Zdaniem analityków wynik drugiej tury wyborów 7 maja będzie w dużej mierze zależał od tego, na kogo zagłosują niezdecydowani wyborcy, oraz od absencji wyborczej. W pierwszej turze głosu nie oddało 22,2 proc. uprawnionych. To najwyższy odsetek od 2002 roku, kiedy to Jean-Marie Le Pen, ojciec Marine, dostał się do decydującej rundy wyborów prezydenckich, a następnie przegrał z konserwatywnym kandydatem Jacques’em Chirakiem.

 

 

PAP
kd