Polska jest atrakcyjna dla cudzoziemców. To oni mogą uratować polskie szpitale

Jak pisze „Rzeczpospolita” w czwartkowym wydaniu Procedury medyczne są u nas nawet kilka razy tańsze. Zagraniczni pacjenci to szansa dla krajowych placówek, które wypadły z sieci i stracą kontrakty z NFZ. Polska jest atrakcyjna dla cudzoziemców.

 

To szansa dla szpitali, które nie weszły do sieci i straciły finansowanie z budżetu państwa. Jak wynika z danych Instytutu Badań i Rozwoju Turystyki Medycznej, do których dotarła „Rzeczpospolita” w 2016 r. Polskę odwiedziło 155 tys. pacjentów. Według szacunków mogli zostawić w Polsce łącznie nawet 2,6 mld zł. Kwota ta w następnych latach ma wzrosnąć.

 

Leczenie w Europie Zachodniej jest znacznie droższe, dlatego zagraniczni pacjenci chętnie wybierają polskie placówki. Dla przykładu gazeta przytoczyła polskie i zagraniczne ceny usług medycznych:

 

– implant dentystyczny w Wielkiej Brytanii w przeliczeniu kosztuje średnio 5,8 tys. zł, podczas gdy w Polsce można wszczepić za 3,4 tys. zł;
– wymiana stawu biodrowego, która wyceniona jest na 43,9 tys. zł na Wyspach, u nas kosztuje około 22,3 tys. zł.

 

kd, źródło: onet

Bo jestem TEGO warta! RIPOSTA Krystyny PAWŁOWICZ w odpowiedzi na zarzuty FAKTU dotyczące lotu do TOKIO!

Jak informuje Fakt:

„Grupa polskich posłanek poleciała aż do dalekiego Tokio. Cztery z nich: Katarzyna Lubnauer (48 l.) z .Nowoczesnej, Andżelika Możdżanowska (42 l.) z PSL, Barbara Chrobak (52 l.) z Kukiz’15 i Bożena Szydłowska (66 l.) z PO – klasą ekonomiczną. A Krystyna Pawłowicz (65 l.) z PiS – klasą biznes!”

/fakt.pl/

 

Panie poleciały do Tokio na Global Summit of Women, czyli organizowany od 26 lat kongres kobiet. Global Summit of Women to:

 

„Związek, w którym wszystkie sektory – zarówno publiczne, prywatne, jak i organizacje non profit – spotykają się w ramach wspólnej wizji ekspansji możliwości gospodarczych kobiet na całym świecie poprzez doświadczeń i twórczych strategii kierowanych przez kobiety – liderki w różnych częściach świata.”

/globewomen.org/

 

 

Fakt w artykule zarzuca posłance Pawłowicz rozrzutność pisząc:

 

Pawłowicz stanęła w kolejce dla pasażerów klasy biznes, a ­Lubnauer i inne posłanki – do ekonomicznej.

Różnica w cenie biletów to kilka tysięcy złotych. A różnica między posłankami? Pawłowicz jest z koalicji, a reszta z opozycji.

/fakt.pl/

 

Tymczasem Krystyna Pawłowicz w swoim charakterystycznym stylu odpowiada na swoim profilu FB:

 

„terroryzowane przez media PANIE poseł PO, Kukiz’15, .N i PSL lat 66, 52, 48 i 42, wystraszone „tym, co napiszą potem gazety”, zdecydowały lecieć klasą ekonomiczną premium.

Mimo, że przy podróży lotniczej trwającej 8 lub więcej godzin mają prawo do zdrowszej dla wieku i płci klasy biznes refundowanej przez Sejm.” 

/facebook.com/KrystynaPawlowicz/

 

Dalej posłanka odnosi się do tego, że Fakt ma niemieckiego właściciela:

 

„Ja (65 l.) NIE dałam się sterroryzować, leciałam w obie strony, łącznie 22 godziny w klasie biznes. Skorzystałam z PRZYSŁUGUJĄCEGO mi prawa do zdrowia.

Dziennikarska młodzież może latać choćby w luku bagażowym, ale starszym osobom, kobietom należy się jednak szacunek. „Tropiciele afer” z FAKTU i podobnych niemieckich mediów dla polskich posłów go nie mają.”

/facebook.com/KrystynaPawlowicz/

 

Pisząc o kwestii swego wieku, zdrowia, komfortu i poczucia szacunku do samej siebie, Krystyna Pawłowicz zapewne ma rację, decydując się na klasę biznes przy długim locie.

Pytanie tylko, na ile wyjazd na Global Summit of Women był powiązany z pracą posłanej i jaki był cel udziału posłanek w tym spotkaniu?

 

 

ms, źródłó: fakt.pl; globewomen.org; facebook.com/KrystynaPawlowicz/