Z OSTATNIEJ CHWILI Zbrojna prowokacja na Białorusi powstrzymana

„Dosłownie w ostatnich godzinach zatrzymaliśmy około 20 bojowników, którzy przygotowywali prowokację z użyciem broni” – oświadczył lider Białorusi, cytowany przez państwową agencję BiełTA. Pieniądze na szkolenie wojskowe „piątej kolumny” docierały na Białoruś przez terytorium Polski i Litwy.

Mówiąc o działaniach „piątej kolumny”, Łukaszenka tłumaczył, że „jak się okazało, oni nie spali – niektórzy z nich – ale powoli przygotowywali się, czekali na odpowiedni moment”.

„Swoją drogą, jeden z tych obozów mieścił się w okolicach Bobrujska i Osipowicz. Pozostałe – na Ukrainie. Wydaje mi się, że także na Litwie lub w Polsce, nie jestem pewny, ale gdzieś tam. (…) Pieniądze płynęły przez Polskę i Litwę do nas” – dodał.

Łukaszenka oświadczył, że społeczeństwo zostanie szczegółowo poinformowane o „danym fakcie”, czyli niedoszłej prowokacji. Jak mówił, jej plan udało się ujawnić dzięki „prawdziwym Białorusinom i Białorusinkom” z zagranicy, którzy uprzedzili władze. „Do ambasady przyszła kobieta i napisała oficjalne pismo o tym, że jest przygotowywana prowokacja” – oświadczył Łukaszenka, dodając, że należy ustalić, skąd płynęły pieniądze, kto był organizatorem i z jakich krajów przyjechali ci ludzie, o których mowa.
W obszernej wypowiedzi na temat „piątej kolumny” Łukaszenka stwierdził m.in., że jest ona „daleka od ludzi”, niepatriotyczna, dąży do zamętu w państwie. Zachodnie organizacje, które finansują opozycję, chcą dawać pieniądze przede wszystkim na wywołanie zamieszek. „Chcą mordobicia, krwi” – ocenił.

Od połowy lutego w różnych miastach Białorusi dochodzi do protestów przeciwko tzw. dekretowi o pasożytnictwie i w związku z trudną sytuacją gospodarczą. Od początku marca trwają zatrzymania uczestników i organizatorów demonstracji. Według niezależnego Centrum Praw Człowieka Wiasna takich osób jest już ponad 240. Wielu z nich wymierzane są kary aresztu lub grzywny. W aresztach przebywa wielu liderów i działaczy środowisk opozycyjnych.
PAP

„Trzeba rozbierać się i pracować”

Wystąpienie Aleksandra Łukaszenki, prezydenta Białorusi, podczas V Wszechbiałoruskiego Zjazdu wywołało szybką reakcję obywateli.

— Wiecie, co robić, jak robić i jakie cele osiągać. Wszystko jest proste, innowacje, IT technologie, prywatyzacje – to wszystko jest oczywiste. To wszystko zrozumieliśmy. A nasze życie jest proste. Trzeba rozbierać się i pracować do siódmych potów – inaczej zginiemy – powiedział do zgromadzonych na zjeździe 2 tys. delegatów kolektywów pracowniczych, kołchoźników i urzędników Łukaszenka.

Jego przekaz wywołał szerokie zainteresowanie wśród internautów. Kolejna sprawa to potraktowanie dosłownie wezwania prezydenta. Wiele osób postanowiło pokazać, jak bardzo biorą do siebie apel Łukaszenki. W białoruskich mediach społecznościowych zaczęło pojawiać się wiele zdjęć z miejsc w pracy, na których internauci pokazują, jak realizują apel prezydenta.

Katarzyna B.

Łukaszenka: Oderwę głowę tym, którzy podniosą ceny

Aleksander Łukaszenka, prezydent Białorusi, powiedział, że denominacja rubla nie wpłynie na podwyżki cen w sklepach. Aby przekonać obywateli, że nigdy tak się nie stanie, wypowiedział się dosyć ostro.

— Nie będzie wzrostu cen w związku ze zmianą nominałów. Sam to gwarantuję. Będziemy odrywać głowy tym, którzy spróbują wykorzystać ten techniczny proces – zapowiedział prezydent Białorusi.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, prezydent Łukaszenka dodał, że ceny będą kontrolowane.

— Nie będziemy jednak przesadzać, za bardzo naciskać – uspokoił.

1 lipca 2016 roku na Białorusi do obiegu wejdą nowe ruble. Denominacja oznaczać będzie zmniejszenie nominału dotychczasowych banknotów o 4 zera. Wymiana będzie się więc odbywała w stosunku 10 000:1.

Zobacz także: BIAŁORUŚ PODNOSI WIEK EMERYTALNY

Natalia W.