KOLEJNA AFERA Z ROSYJSKIM WYWIADEM WOJSKOWYM W TLE! MOSKWA IDZIE W ZAPARTE I NIE PRZYZNAJE SIĘ DO WINY.

ROSJANIE SZPIEGOWALI SZTAB WYBORCZY MARCONA. INFORMACJE POCHODZĄ Z TRZECH NIEZALEŻNYCH OD SIEBIE ŹRÓDEŁ.

Są dowody na to, że Rosjanie stworzyli fałszywe konta, za pomocą których chcieli uzyskać dostęp do istotnych informacji i kontaktów.

Podawali się za przyjaciół i dalszych znajomych próbując nawiązać relacje z pracownikami sztabu przyszłego prezydenta.

Według amerykańskiego senatora oraz dwóch innych źródeł Reutersa, celem Rosjan było najprawdopodobniej uzyskanie dostępu do kont na Facebooku, skrzynek mailowych, no i oczywiście planów kampanii.

 

Administracja Facebooka podała, że do tej pory z podobnych metod korzystało GRU – rosyjski wywiad wojskowy.

 

Moskwa nie przyznaje się do winy, twierdząc, że nie ingerowała we francuską kampanię prezydencką.

 

Jednak Amerykański wywiad uparcie twierdzi, że w proceder zaangażowanych było kilku pochodzących z Rosji hakerów. Nie ma jednak dowodów, które pozwoliłby na ich bezpośrednie powiązanie z Kremlem.

 

Pod koniec kampanii prezydenckiej do sieci trafiły maile wykradzione ze skrzynek  pracowników sztabu Macrona.

Mounir Mahjoubi, który odpowiadał za kampanie Macrona w sieci, przyznał, że według niektórych ekspertów za ataki i ujawnienie maili odpowiedzialne było GRU.

W ten sposób chciano osłabić pozycję Macrona i pomóc wygrać Marine Le Pen.

 

Wciąż wyjaśniany jest udział Rosjan w wyborach prezydenckich w USA.

Źródło REUTERS

MM

Francja ma nowego prezydenta! Świeże doniesienia prosto z Francji

Premier Francji Bernard Cazeneuve ogłosił, że francuski naród wybrał Emmanuela Macrona na prezydenta.

 

Z opublikowanych po zamknięciu lokali prognoz ośrodków sondażowych wynika, że Macron zdobył 65-66,1 proc. głosów w II turze wyborów prezydenckich . Jego rywalka Marine Le Pen zdobyła 33,9-35 proc. głosów.

 

Sztab wyborczy poinformował, że Emmanuel Macron przeprowadził w niedzielę wieczorem „serdeczną” rozmowę telefoniczną ze swą rywalką Marine Le Pen.

 

Po zwycięstwie Emmanuel Macron zapowiedział agencji AFP, że „otwiera się nowa karta nadziei i zaufania”.

 

***

Redakcje kilkunastu francuskich mediów ogłosiły, że otrzymały od Frontu Narodowego powiadomienia, iż „z braku miejsc” ich dziennikarze nie będą mieli wstępu na wieczór wyborczy Marine Le Pen. 

 

Na znak solidarności z kolegami, wśród których są dziennikarze wielu redakcji i portali informacyjnych, zespół redakcyjny wielkiego francuskiego dziennika „Liberation „, nie wiedząc jeszcze, czy znalazł się na czarnej liście, zawiadomił, iż „nie wysyła swego przedstawiciela na wieczór wyborczy skrajnie prawicowego Frontu Narodowego”.

 

Dziennik przypomina, że to nie po raz pierwszy Front Narodowy zakazuje dziennikarzom wstępu na swe spotkania.

 

PAP
kd

Wybory we Francji: Ewakuacja dziedzińca Luwru

W niedzielę, podczas drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji ewakuowano dziedziniec Luwru, gdzie ewentualne zwycięstwo ma świętować faworyt tego wyścigu, centrysta Emmanuel Macron – poinformowała rzeczniczka jego sztabu wyborczego Pauline Calmes.

 

Dodała, że krok ten podyktowany jest „względami bezpieczeństwa”. Policyjne psy wykryły na miejscu „podejrzany bagaż”.

 

„Po wykryciu podejrzanej torby 300 dziennikarzy, którzy zatwierdzali swoje akredytacje zostało poproszonych o opuszczenie tego obszaru ze względów bezpieczeństwa”.

 

Paryska policja wyjaśniła, że jest to działanie prewencyjne, które umożliwi dokładne przeszukanie okolicy.

 

W drugiej turze wyborów Macron rywalizuje z liderką skrajnej prawicy Marine Le Pen. Wybory prezydenckie odbywają się w warunkach stanu wyjątkowego wprowadzonego po krwawych zamachach w Paryżu z listopada 2015 roku, w których zginęło około 140 osób.

 

PAP
kd

Ostateczna debata kandydatów na prezydenta. Zniżyli się do naprawdę niskiego poziomu

Kandydatka skrajnej prawicy Marine Le Pen i centrysta Emmanuel Macron starli się w środę wieczorem w debacie telewizyjnej przed drugą turą wyborów prezydenckich. Była to, jak podkreślają komentatorzy, ostra wymiana oskarżeń a nie dyskusja na argumenty.

 

Już na początku debaty Marine Le Pen nazwała swego konkurenta „kandydatem dzikiej globalizacji”, „uberyzacji”, „brutalności społecznej” i „projektu poćwiartowania Francji”. Zwracała się do niego „panie ministrze”, aby przypomnieć, że był w rządzie bardzo niepopularnego obecnego prezydenta François Hollande’a.

 

Emmanuel Macron odpowiedział, że Le Pen jest „prawdziwą dziedziczką nie tylko nazwiska, ale i 40 lat skrajnej prawicy”.  To jej ojciec Jean-Marie Le Pen założył Front Narodowy, na którego czele stała do pierwszej tury obecnych wyborów.

 

Le Pen kilka razy zarzuciła Macronowi kłamstwo i „nienawiść do Francji”, a on odpowiadał, że mówi „głupstwa”, „byle co” lub że „nie wie, o czym mówi”.

 

W kwestiach ekonomicznych, krytykując „skrajny liberalizm” „reprezentanta międzynarodowej finansjery”, jak wielokrotnie nazywała swego przeciwnika, Le Pen rozwijała bardzo lewicowy program pomocy dla warstw najuboższych, zapewniając, że zamknięcie granic, „inteligentny protekcjonizm” i pozbycie się imigrantów, zapewnią wzrost gospodarczy i likwidację bezrobocia. Macron odpowiedział, że jej szczodrość kosztować musiałaby setki miliardów, których państwo nie ma.

 

Mówiąc o odejściu od euro, kandydatka skrajnej prawicy nie potrafiła spójnie wyjaśnić swego projektu, co wykorzystał jej przeciwnik pokazując, że doprowadzi to do zubożenia Francuzów poprzez spadek wartości ich oszczędności. Le Pen odpowiedziała, że katastrofę przepowiadano Brytyjczykom po Brexicie, „a ich gospodarka nigdy jeszcze nie była tak kwitnąca”.

 

„Kandydat postępu”, jak określa się Macrona, popieranego obecnie przez większość stronnictw politycznych, nie potrafił natomiast przekonywująco odpowiedzieć na wyliczane przez Le Pen zagrożenia ze strony radykalizmu islamskiego.

 

Podczas gdy Marine Le Pen zapowiedziała, że zlikwiduje możliwość zatrudniania pracowników delegowanych, Emmanuel Macron zapewniał, że wprowadzi zmiany do europejskiej dyrektywy, które zrównają ich płace i składki z obowiązującymi w kraju pracy. „Pracownicy delegowani” to obywatele UE zatrudnieni przez firmy zagraniczne, pracujący w innych niż własne krajach. We Francji największą ich grupę stanowią Polacy.

 

W sprawach polityki zagranicznej, Le Pen powtórzyła, że „Francja liczy się w świecie, gdy mówi własnym głosem”. Powiedziała, że prezydent Władimir Putin nie prowadzi nieprzychylnej dla Francji polityki, więc nie ma powodów do utrzymania sankcji wobec Rosji. Macron również stwierdził, że należy doprowadzić do normalizacji stosunków z Moskwą, ale zwrócił uwagę na kryzys ukraiński i zapewnił: „Nie poddam się dyktatom”.

 

W pierwszych komentarzach uznano, że debata nie była na poziomie, odpowiednim do wagi najwyższego urzędu w państwie.

 

PAP
kd

Przewaga francuskiego kandydata Macrona! JEGO ZWYCIĘSTWO NIE WRÓŻY DOBRZE DLA POLSKI!

Według ostatnich sondaży OpinionWay na Macrona zagłosowałoby dziś 61 % wyborców. A co jego wygrana oznacza dla Polski? 

Continue reading „Przewaga francuskiego kandydata Macrona! JEGO ZWYCIĘSTWO NIE WRÓŻY DOBRZE DLA POLSKI!”

Kaczyński to dowódca REŻIMU w POLSCE, który ŁAMIE ZASADY DEMOKRACJI – mocne słowa Macrona!

Mocne słowa Macrona postawiły Jarosława Kaczyńskiego w jednym szeregu z premierem Węgier Viktorem Orbanem i rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

Continue reading „Kaczyński to dowódca REŻIMU w POLSCE, który ŁAMIE ZASADY DEMOKRACJI – mocne słowa Macrona!”

Tego problemu nie rozwiąże ani Macron, ani Le Pen

Jak wynika z najnowszego sondażu, na tydzień przed II turą wyborów prezydenckich we Francji wielu wyborców uważa, że ani centrysta Emmanuel Macron, ani skrajnie prawicowa Marine Le Pen nie poradzą sobie z wysokim bezrobociem i nie poprawią bezpieczeństwa kraju.

 

 

Opublikowane w niedzielę badanie opinii publicznej ośrodka Ifop dla tygodnika „Journal du Dimanche” skupia się na dwóch dziedzinach, które uważane są za kluczowe i na których najprawdopodobniej skupi się kampania w dniach przed decydującą turą wyborów – zauważa Reuters.

 

 

Sondaż wskazuje, że 45 proc. wyborców uważa, że ani Macron, ani Le Pen nie rozwiąże problemu wysokiego bezrobocia, utrzymującego się w kraju od lat na poziomie ok. 10 proc., a zdaniem 36 proc. żadne z nich nie jest w stanie uchronić Francji przed atakami terrorystycznymi.

 

 

W kraju od 2015 roku obowiązuje stan wyjątkowy i doszło do kilku islamistycznych zamachów, przeprowadzonych w większości przez młodych mężczyzn, którzy dorastali we Francji lub sąsiedniej Belgii. W atakach zginęło ponad 230 osób. Do ataku doszło ostatnio na kilka dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich 23 kwietnia; zginął w nim jeden policjant, a kilka osób zostało rannych. Do jego przeprowadzenia przyznało się Państwo Islamskie (IS).

 

 

Według Ifop 42 proc. wyborców jest przekonanych, że zwycięzca drugiej tury, niezależnie od tego, kto nim zostanie, nie zdoła ponownie zjednoczyć społeczeństwa po ostrej walce wyborczej, podczas gdy 43 proc. wątpi, czy nowy prezydent będzie w stanie skutecznie rządzić.

 

 

Zaledwie miesiąc po wyborach głowy państwa, w czerwcu, we Francji odbędą się wybory do niższej izby parlamentu, Zgromadzenia Narodowego, w którym do efektywnego rządzenia potrzebna jest większość głosów. Zarówno Macron, który zaledwie rok temu założył swój ruch En Marche!, jak i Le Pen, której Front Narodowy ma w Zgromadzeniu Narodowym zaledwie dwa mandaty, byli wielokrotnie pytani o zdolność do zbudowania parlamentarnej większości – przypomina Reuters.

 

 

W sobotę Le Pen ogłosiła, że jeśli zwycięży w wyborach, mianuje premierem Nicolasa Dupont-Aignana, gaullistę i przeciwnika Unii Europejskiej. Macron, który w niedzielę otrzymał oficjalne poparcie od Jean-Louis’a Borloo, byłego przywódcy niewielkiej centrowej partii UDI, nie powiedział jeszcze, komu powierzy stanowisko premiera, jeśli zostanie prezydentem.

 

 

Zdaniem analityków wynik drugiej tury wyborów 7 maja będzie w dużej mierze zależał od tego, na kogo zagłosują niezdecydowani wyborcy, oraz od absencji wyborczej. W pierwszej turze głosu nie oddało 22,2 proc. uprawnionych. To najwyższy odsetek od 2002 roku, kiedy to Jean-Marie Le Pen, ojciec Marine, dostał się do decydującej rundy wyborów prezydenckich, a następnie przegrał z konserwatywnym kandydatem Jacques’em Chirakiem.

 

 

PAP
kd

Fikcyjne posady Frontu Narodowego kosztowały Parlament Europejski…

Chodzi o zatrudnianie przez 17 eurodeputowanych Frontu Narodowego, w tym samą Marine Le Pen, osób na stanowiskach europarlamentarnych asystentów, które w rzeczywistości były funkcjonariuszami partyjnymi, a nie świadczyły pracy na rzecz europosłów, czego wymagają unijne regulacje.

 

Na blisko 5 mln euro Parlament Europejski ocenia straty w wyniku fikcyjnych posad asystentów europosłów skrajnie prawicowego Frontu Narodowego kandydatki na prezydenta Francji Marine Le Pen – podała w czwartek AFP, powołując się na źródła zbliżone do sprawy.

 

Prawnik PE Patrick Maisonneuve w piśmie do francuskich sędziów śledczych podał uaktualnioną na dzień 21 kwietnia kwotę 4 978 122 euro – przekazały źródła. Mecenas zastrzegł, że w miarę ujawniania nowych elementów w prowadzonym przez PE dochodzeniu, kwota ta, oparta na danych z lat 2012-2017, może się zmienić. Dotychczas straty PE szacowano na 1,9 mln euro.

 

Dochodzenie w tej sprawie prowadzi francuski wymiar sprawiedliwości, który zwrócił się do PE o uchylenie immunitetu Marine Le Pen. Dwojgu pobierającym niesłuszne wynagrodzenia „asystentom” FN, w tym szefowej gabinetu Le Pen, Catherine Griset, postawiono już zarzuty karne.

 

Parlament Europejski w ramach własnego dochodzenia rozpoczął już odzyskiwanie kwoty 1,1 mln euro, w tym 340 tys. euro wydanych przez Marine Le Pen, jakie rzekomym asystentom wypłaciło sześcioro europosłów FN.

 

Marine Le Pen dementuje, jakoby były jakiekolwiek nieprawidłowości związane z finansowaniem asystentów europosłów. Twierdzi, że wymierzone w nią postępowania są prowadzone w ramach walki politycznej i odmawia stawienia się na wezwanie francuskich sędziów śledczych prowadzących sprawę.

 

Parlament Europejski uchylił wcześniej immunitet Marine Le Pen, ale w innej sprawie: w związku z dochodzeniem dotyczącym publikacji przez nią na Twitterze zdjęć z egzekucji zakładników Państwa Islamskiego. O uchylenie immunitetu zwróciła się do europarlamentu prokuratura w Nanterre, aby móc przesłuchać francuską europosłankę.

 

W 2015 roku Le Pen opublikowała na swoim profilu zdjęcia przedstawiające brutalne egzekucje zakładników przez dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS), w tym egzekucję amerykańskiego dziennikarza Jamesa Foleya, który został ścięty. Le Pen opatrzyła te zdjęcia komentarzem: „To jest Daesz”, używając arabskiego akronimu IS. Opublikowanie fotografii wywołało we Francji oburzenie.

 

Prokuratura może postawić jej zarzut rozpowszechniania obrazów przedstawiających przemoc, za co grozi kara do trzech lat więzienia i 75 tys. euro grzywny.

 

PAP
kd

Nielegalne plakaty skierowane do kandydatów na prezydenta. Wzywają do…

W paryskim metrze nielegalnie rozwieszono plakaty o tematyce antyaborcyjnej, wzywające kandydatów na fotel prezydenta do obrony życia poczętego. Organizatorzy akcji twierdzą, że walka z aborcją jest sprawą wagi krajowej.

 

Na plakatach znajdują się zdjęcia pięciu francuskich kandydatów na prezydenta, w tym Emmanuela Macrona i Marine Le Pen, którzy zdobyli najwięcej głosów w pierwszej turze wyborów.

 

Plakat przedstawiający zdjęcie szefowej antyunijnego i antyimigranckiego Frontu Narodowego Marine Le Pen opatrzono słowami: „Nie zamykaj granic naszemu życiu”. Z kolei obok wizerunku Macrona widnieje hasło: „Francja musi dać każdemu szansę. Więc daj nam szansę żyć”.

 

Organizacje walczące o prawa kobiet wyraziły gniew z powodu kampanii. „Jest to wzbudzanie poczucia winy wśród kobiet” – stwierdziła Raphaelle Remy-Leleu, rzeczniczka francuskiej organizacji feministek Osez le feminisme!, założonej przez socjalistki jeszcze w 1901 roku. „Jest to niepokojące, że ugrupowania pro-life mają środki finansowe na przeprowadzanie takich kampanii”.

 

Operator paryskiego metra oświadczył, że plakaty były powieszone nielegalnie. Służby metra pracują nad ich usunięciem. Według danych francuskiego urzędu statystycznego każdego roku we Francji przeprowadzanych jest ponad 200 000 aborcji.

 

PAP
kd