PGE Vive Kielce znów przegrywa! Tym razem w Lidze Mistrzów (WYNIK)

Szczypiorniści PGE Vive Kielce przegrali niespodziewanie z Montpellier w meczu 4. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Kielczanie trzeci raz z rzędu ulegli Francuzom we własnej hali.

 

Historia spotkań w Hali Legionów pomiędzy Vive i Montpellier zdecydowanie przemawiała za tymi drugimi. Ekipa z Francji wygrała dwa ostatnie spotkania z kielecką siódemką rozgrywane w stolicy świętokrzyskiego. Do tego w ostatnim ligowym meczu podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa dość nieoczekiwanie ulegli w Płocku tamtejszej Wiśle. Mimo kiepskich statystyk w roli faworyta do sobotniej konfrontacji przystąpili mistrzowie Polski. Już od pierwszych minut było jednak widać, że o zwycięstwo będzie niezwykle trudno.

Mecz od początku nie układał się po myśli gospodarzy, którzy mieli duże problemy ze skutecznością. Wykorzystali to rywale. Do przerwy prowadzili 14:12. Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił. Zespół z Montpellier ciągle był stroną dominującą i nie pozwolił odebrać sobie wypracowanej przewagi. Ostatecznie pojedynek zakończył się zwycięstwem gości 29:27.

W kieleckiej ekipie najskuteczniejszy był Blaz Janc, autor siedmiu trafień. Dla rywali najwięcej bramek – sześć – zdobył Kevin Bonnefoi – Mohamed Soussi.

To już druga porażka PGE Vive Kielce w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. 28 września żółto-biało-niebiescy wrócili na tarczy z Porto.

To nie koniec emocji związanych z występami polskich drużyn w Champions League. Jutro swój mecz rozegra Orlen Wisła Płock. Wicemistrzowie Polski na wyjeździe zmierzą się z duńskim GOG Handbold. Początek spotkania o godzinie 15:10.

Piłka ręczna: Weekend z Ligą Mistrzów. Zagrają Vive oraz Wisła

Mistrzowie Polski z PGE Vive Kielce przystąpią w sobotę do czwartego w tym sezonie spotkania w Lidze Mistrzów. W niedzielę zagra Orlen Wisła.

 

Po ostatniej ligowej wpadce w Płocku kieleccy kibice mają prawo się niepokoić. Tragedii nie ma, bo to dopiero początek sezonu. Jednak porażka z Orlenem Wisłą to z pewnością nie jest najlepszy sygnał przed potyczką z Francuzami. Zwłaszcza, że kielczanie już tracili w tym sezonie punkty w Lidze Mistrzów. Najpierw szczęśliwy remis w Kilonii za sprawą bramki w ostatniej sekundzie, później słaby mecz i porażka w Porto. W międzyczasie była jeszcze wygrana z Motorem Zaporoże, ale to już zespół z nieco niższej półki. W sobotę w starciu z Montpellier atutem podopiecznych Tałanta Dujszebajewa bez wątpienia będzie własna publiczność.

Do rywalizacji w Lidze Mistrzów szykują się również szczypiorniści z Płocka. W niedzielę Orlen Wisła zmierzy się na wyjeździe z duńskim zespołem GOG Handbold. Spośród trzech dotychczasowych pojedynków nafciarze wygrali dwa (z Kadetten i Kristianstad) , a także jeden przegrali (na inaugurację z Chekhovskiye Medvedi). Płocczanie z pewnością przystąpią do niedzielnego meczu podbudowani zwycięstwem z PGE Vive Kielce. Atut własnej hali będzie jednak po stronie drużyny przeciwnej.

Mecze polskich drużyn w Lidze Mistrzów:

PGE Vive Kielce – Montpellier HB Agllomeration: sobota, 12 października, godz. 18:00

GOG Handbold – Orlen Wisła Płock: niedziela, 13 października, godz. 15:10

 

Fot. facebook/PGE Vive Kielce

Sensacja w Płocku! Orlen Wisła pokonała PGE Vive po bramce w ostatniej sekundzie!

Do ogromnej niespodzianki doszło w hitowym meczu 7. kolejki PGNiG Superligi. Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock pokonali we własnej hali odwiecznego rywala – PGE Vive Kielce.

W roli faworyta do środowej konfrontacji przystąpili gracze z Kielc. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa po raz ostatni przegrali w Płocku ponad trzy lata temu. Nafciarzom udało się zatem przerwać znakomitą passę kielczan.

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia Vive. Wynik meczu otworzył Uladizslau Kulesh. Fani płockiej Wisły na pierwszą bramkę musieli czekać aż do 5 minuty. Korneckiego pokonał wówczas Niko Mindegia. W 18. minucie goście prowadzili 9:6 i na tym dominacja mistrzów Polski się skończyła. Inicjatywę przejęli gospodarze, którzy zdobyli cztery bramki z rzędu nie tracąc żadnej i wyszli na prowadzenie. Prowadzenie, którego nie oddali już do końca pierwszej połowy. Na przerwę biało-niebiescy schodzili z dwoma trafieniami zaliczki. Było 14:12.

Po zmianie stron gra była niezwykle wyrównana. W 34. minucie trzecią karą dwóch minut, a w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany obrotowy Vive Artsem Karalek. Oba zespoły już do samego końca pojedynku grali bramka za bramkę, a żadna z drużyn nie była w stanie znacząco odskoczyć rywalowi.  Decydującego gola na wagę zwycięstwa zdobył dosłownie w ostatniej sekundzie konfrontacji Niko Mindegia.

Podkreślmy raz jeszcze – to pierwsza wygrana Wisły Płock z Vive Kielce na własnym terenie od ponad trzech lat.

 

Orlen Wisła Płock – PGE Vive Kielce 27:26 (14:12)