Premier Szydło wytyka błędy Andrzejowi Dudzie!

Do kolejnych wyborów prezydenckich pozostały jeszcze 3 lata, ale już rozgorzały dyskusje na temat, kto powinien piastować to stanowisko. Potrzeba świeżej krwi, czy może Andrzej Duda ma tyle silną pozycję, że to on ponownie obejmie urząd prezydencki? Na to pytanie postanowiła odpowiedzieć premier – Beata Szydło. Continue reading „Premier Szydło wytyka błędy Andrzejowi Dudzie!”

Francja ma nowego prezydenta! Świeże doniesienia prosto z Francji

Premier Francji Bernard Cazeneuve ogłosił, że francuski naród wybrał Emmanuela Macrona na prezydenta.

 

Z opublikowanych po zamknięciu lokali prognoz ośrodków sondażowych wynika, że Macron zdobył 65-66,1 proc. głosów w II turze wyborów prezydenckich . Jego rywalka Marine Le Pen zdobyła 33,9-35 proc. głosów.

 

Sztab wyborczy poinformował, że Emmanuel Macron przeprowadził w niedzielę wieczorem „serdeczną” rozmowę telefoniczną ze swą rywalką Marine Le Pen.

 

Po zwycięstwie Emmanuel Macron zapowiedział agencji AFP, że „otwiera się nowa karta nadziei i zaufania”.

 

***

Redakcje kilkunastu francuskich mediów ogłosiły, że otrzymały od Frontu Narodowego powiadomienia, iż „z braku miejsc” ich dziennikarze nie będą mieli wstępu na wieczór wyborczy Marine Le Pen. 

 

Na znak solidarności z kolegami, wśród których są dziennikarze wielu redakcji i portali informacyjnych, zespół redakcyjny wielkiego francuskiego dziennika „Liberation „, nie wiedząc jeszcze, czy znalazł się na czarnej liście, zawiadomił, iż „nie wysyła swego przedstawiciela na wieczór wyborczy skrajnie prawicowego Frontu Narodowego”.

 

Dziennik przypomina, że to nie po raz pierwszy Front Narodowy zakazuje dziennikarzom wstępu na swe spotkania.

 

PAP
kd

Wybory we Francji: Ewakuacja dziedzińca Luwru

W niedzielę, podczas drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji ewakuowano dziedziniec Luwru, gdzie ewentualne zwycięstwo ma świętować faworyt tego wyścigu, centrysta Emmanuel Macron – poinformowała rzeczniczka jego sztabu wyborczego Pauline Calmes.

 

Dodała, że krok ten podyktowany jest „względami bezpieczeństwa”. Policyjne psy wykryły na miejscu „podejrzany bagaż”.

 

„Po wykryciu podejrzanej torby 300 dziennikarzy, którzy zatwierdzali swoje akredytacje zostało poproszonych o opuszczenie tego obszaru ze względów bezpieczeństwa”.

 

Paryska policja wyjaśniła, że jest to działanie prewencyjne, które umożliwi dokładne przeszukanie okolicy.

 

W drugiej turze wyborów Macron rywalizuje z liderką skrajnej prawicy Marine Le Pen. Wybory prezydenckie odbywają się w warunkach stanu wyjątkowego wprowadzonego po krwawych zamachach w Paryżu z listopada 2015 roku, w których zginęło około 140 osób.

 

PAP
kd

Wyciekły maile i dokumenty sztabu Macrona. Dotyczą głównie…

Sztab kampanii wyborczej centrowego kandydata do prezydentury Emmanuela Macrona ogłosił w piątek wieczorem, że padł ofiarą „zmasowanego ataku” hakerów po tym jak do sieci przeniknęło ok. 9 gigabajtów dokumentów i danych. Prowadzący w sondażach Macron potępił atak.

 

Dane zostały umieszczone przez użytkownika nazywającego siebie EMLEAKS na stronie internetowej typu Pastebin, która umożliwia anonimowe publikowanie jakichkolwiek tekstów.

 

Demaskujący portal Wikileaks zapewnił, że nie ma nic wspólnego z tym atakiem, któremu nadał nazwę „Macronleaks”.

 

„Ruch +En Marche+ (Naprzód) został dziś wieczorem celem zmasowanego i skoordynowanego ataku hakerskiego, który umożliwił przeniknięcie do mediów społecznościowych różnych wewnętrznych informacji”.

 

Według komunikatu prawdziwe dokumenty zostały pomieszane z fałszywymi aby wywołać jeszcze większe zamieszanie. Dokumenty mają dotyczyć między innymi wewnętrznych danych z przebiegu kampanii, w tym e-maili i rozliczeń finansowych.

 

Podkreślono, że jest oczywiste, iż atak miał na celu „osłabienie demokracji francuskiej” i pozycji Macrona przed niedzielną drugą turą wyborów prezydenckich . Macron zmierzy się w niej ze skrajnie prawicową kandydatką Marine Le Pen.

 

Sztab Macrona nie oskarżył o atak jakiegokolwiek ugrupowania politycznego, ale porównał go do ujawnienia e-maili Partii Demokratycznej przed ubiegłorocznymi wyborami prezydenckimi w USA, co osłabiło kandydatkę Demokratów do Białego Domu Hillary Clinton. O atak ten oskarżano hakerów rosyjskich.

 

W ubiegłym miesiącu francuscy eksperci ds. bezpieczeństwa w sieci z firmy Trend Micro oznajmili, że rosyjscy hakerzy działają przeciwko kampanii Macrona. Moskwa zaprzeczyła jakoby miała coś wspólnego z takimi atakami.

 

Francuskie MSW odmówiło komentarza powołując się na przepisy, które zabraniają jakichkolwiek wypowiedzi, które mogłyby wpłynąć na wynik wyborów. Przepis ten zaczął obowiązywać od godz. 24.00 w piątek (również czasu polskiego) i będzie obowiązywać do zamknięcia ostatnich lokali wyborczych o godz. 20.00 w niedzielę.

 

PAP
kd

Ostateczna debata kandydatów na prezydenta. Zniżyli się do naprawdę niskiego poziomu

Kandydatka skrajnej prawicy Marine Le Pen i centrysta Emmanuel Macron starli się w środę wieczorem w debacie telewizyjnej przed drugą turą wyborów prezydenckich. Była to, jak podkreślają komentatorzy, ostra wymiana oskarżeń a nie dyskusja na argumenty.

 

Już na początku debaty Marine Le Pen nazwała swego konkurenta „kandydatem dzikiej globalizacji”, „uberyzacji”, „brutalności społecznej” i „projektu poćwiartowania Francji”. Zwracała się do niego „panie ministrze”, aby przypomnieć, że był w rządzie bardzo niepopularnego obecnego prezydenta François Hollande’a.

 

Emmanuel Macron odpowiedział, że Le Pen jest „prawdziwą dziedziczką nie tylko nazwiska, ale i 40 lat skrajnej prawicy”.  To jej ojciec Jean-Marie Le Pen założył Front Narodowy, na którego czele stała do pierwszej tury obecnych wyborów.

 

Le Pen kilka razy zarzuciła Macronowi kłamstwo i „nienawiść do Francji”, a on odpowiadał, że mówi „głupstwa”, „byle co” lub że „nie wie, o czym mówi”.

 

W kwestiach ekonomicznych, krytykując „skrajny liberalizm” „reprezentanta międzynarodowej finansjery”, jak wielokrotnie nazywała swego przeciwnika, Le Pen rozwijała bardzo lewicowy program pomocy dla warstw najuboższych, zapewniając, że zamknięcie granic, „inteligentny protekcjonizm” i pozbycie się imigrantów, zapewnią wzrost gospodarczy i likwidację bezrobocia. Macron odpowiedział, że jej szczodrość kosztować musiałaby setki miliardów, których państwo nie ma.

 

Mówiąc o odejściu od euro, kandydatka skrajnej prawicy nie potrafiła spójnie wyjaśnić swego projektu, co wykorzystał jej przeciwnik pokazując, że doprowadzi to do zubożenia Francuzów poprzez spadek wartości ich oszczędności. Le Pen odpowiedziała, że katastrofę przepowiadano Brytyjczykom po Brexicie, „a ich gospodarka nigdy jeszcze nie była tak kwitnąca”.

 

„Kandydat postępu”, jak określa się Macrona, popieranego obecnie przez większość stronnictw politycznych, nie potrafił natomiast przekonywująco odpowiedzieć na wyliczane przez Le Pen zagrożenia ze strony radykalizmu islamskiego.

 

Podczas gdy Marine Le Pen zapowiedziała, że zlikwiduje możliwość zatrudniania pracowników delegowanych, Emmanuel Macron zapewniał, że wprowadzi zmiany do europejskiej dyrektywy, które zrównają ich płace i składki z obowiązującymi w kraju pracy. „Pracownicy delegowani” to obywatele UE zatrudnieni przez firmy zagraniczne, pracujący w innych niż własne krajach. We Francji największą ich grupę stanowią Polacy.

 

W sprawach polityki zagranicznej, Le Pen powtórzyła, że „Francja liczy się w świecie, gdy mówi własnym głosem”. Powiedziała, że prezydent Władimir Putin nie prowadzi nieprzychylnej dla Francji polityki, więc nie ma powodów do utrzymania sankcji wobec Rosji. Macron również stwierdził, że należy doprowadzić do normalizacji stosunków z Moskwą, ale zwrócił uwagę na kryzys ukraiński i zapewnił: „Nie poddam się dyktatom”.

 

W pierwszych komentarzach uznano, że debata nie była na poziomie, odpowiednim do wagi najwyższego urzędu w państwie.

 

PAP
kd

Polska komentuje wypowiedź o Kaczyńskim. Słowa Macrona są…

 

Kandydat na prezydenta Francji Emmanuel Macron uznał prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego za „przyjaciela i sojusznika” swej rywalki, przywódczyni Frontu Narodowego Marine Le Pen, stawiając go w jednym szeregu z premierem Węgier Viktorem Orbanem i rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

 

Na poniedziałkowym wiecu w Paryżu Macron powiedział:

 

„Znacie przyjaciół i sojuszników pani Le Pen. To reżimy panów Orbana, Kaczyńskiego i Putina. To nie są ustroje otwartej i wolnej demokracji. Codziennie łamane są tam liczne swobody, a wraz z nimi nasze zasady”.

 

Słowa ocenił we wtorek szef Komitetu Stałego RM Henryk Kowalczyk:

 

„Wypowiedź kandydata na prezydenta Francji Emmanuela Macrona, w której postawił w jednym szeregu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, jest obraźliwa i niedopuszczalna. To są po pierwsze słowa obraźliwe, to tylko można tłumaczyć wielkimi emocjami w walce wyborczej, żaden rozsądny polityk nie powinien tak mówić. Poczekajmy, aż (Macron) zostanie ewentualnie prezydentem i wtedy – jeśli te słowa podtrzyma – to polski rząd będzie wtedy reagował bardzo ostro”.

 

Jak dodał, „niedopuszczalne jest porównywanie Polski do reżimu Putina, czy Orbana”. Wyraził zrozumienie dla kandydata na prezydenta Francji, z powodu zdenerwowania na zamknięcie fabryki w jego rodzinnej miejscowości i przeniesienia jej do Polski, „natomiast chyba zapomniał, że jest swobodny przepływ kapitału, osób w Unii Europejskiej”.

 

Jego zdaniem, nawet w ferworze kampanii wyborczej, Macron „przesadza z tymi słowami”. „Myślę, że jeśli będzie prezydentem, (to) przyjdzie czas na refleksję” – podkreślił Kowalczyk.

 

W sprawie głos zabrało również Ministerstwo Spraw zagranicznych:

„Wskazywanie na rzekomy sojusz między panią Le Pen a prezesem PiS jest manipulacją, a zaliczanie Jarosława Kaczyńskiego do grona łamiących liczne swobody przyjaciół Le Pen niewłaściwe i wysoce niestosowne”.

 

W komunikacie resort spraw zagranicznych zaznaczył, że z zainteresowaniem śledzi kampanię wyborczą we Francji ze względu na znaczenie kraju dla przyszłości UE.  Jednak z żalem odnotowuje, że po raz kolejny w czasie kampanii prezydenckiej we Francji, kraju sojuszniczym, który należy tak jak Polska do NATO i Unii Europejskiej, kandydat ubiegający się o najwyższy urząd w państwie, używa niedopuszczalnych porównań i skrótów myślowych.

 

PAP
kd

Tego problemu nie rozwiąże ani Macron, ani Le Pen

Jak wynika z najnowszego sondażu, na tydzień przed II turą wyborów prezydenckich we Francji wielu wyborców uważa, że ani centrysta Emmanuel Macron, ani skrajnie prawicowa Marine Le Pen nie poradzą sobie z wysokim bezrobociem i nie poprawią bezpieczeństwa kraju.

 

 

Opublikowane w niedzielę badanie opinii publicznej ośrodka Ifop dla tygodnika „Journal du Dimanche” skupia się na dwóch dziedzinach, które uważane są za kluczowe i na których najprawdopodobniej skupi się kampania w dniach przed decydującą turą wyborów – zauważa Reuters.

 

 

Sondaż wskazuje, że 45 proc. wyborców uważa, że ani Macron, ani Le Pen nie rozwiąże problemu wysokiego bezrobocia, utrzymującego się w kraju od lat na poziomie ok. 10 proc., a zdaniem 36 proc. żadne z nich nie jest w stanie uchronić Francji przed atakami terrorystycznymi.

 

 

W kraju od 2015 roku obowiązuje stan wyjątkowy i doszło do kilku islamistycznych zamachów, przeprowadzonych w większości przez młodych mężczyzn, którzy dorastali we Francji lub sąsiedniej Belgii. W atakach zginęło ponad 230 osób. Do ataku doszło ostatnio na kilka dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich 23 kwietnia; zginął w nim jeden policjant, a kilka osób zostało rannych. Do jego przeprowadzenia przyznało się Państwo Islamskie (IS).

 

 

Według Ifop 42 proc. wyborców jest przekonanych, że zwycięzca drugiej tury, niezależnie od tego, kto nim zostanie, nie zdoła ponownie zjednoczyć społeczeństwa po ostrej walce wyborczej, podczas gdy 43 proc. wątpi, czy nowy prezydent będzie w stanie skutecznie rządzić.

 

 

Zaledwie miesiąc po wyborach głowy państwa, w czerwcu, we Francji odbędą się wybory do niższej izby parlamentu, Zgromadzenia Narodowego, w którym do efektywnego rządzenia potrzebna jest większość głosów. Zarówno Macron, który zaledwie rok temu założył swój ruch En Marche!, jak i Le Pen, której Front Narodowy ma w Zgromadzeniu Narodowym zaledwie dwa mandaty, byli wielokrotnie pytani o zdolność do zbudowania parlamentarnej większości – przypomina Reuters.

 

 

W sobotę Le Pen ogłosiła, że jeśli zwycięży w wyborach, mianuje premierem Nicolasa Dupont-Aignana, gaullistę i przeciwnika Unii Europejskiej. Macron, który w niedzielę otrzymał oficjalne poparcie od Jean-Louis’a Borloo, byłego przywódcy niewielkiej centrowej partii UDI, nie powiedział jeszcze, komu powierzy stanowisko premiera, jeśli zostanie prezydentem.

 

 

Zdaniem analityków wynik drugiej tury wyborów 7 maja będzie w dużej mierze zależał od tego, na kogo zagłosują niezdecydowani wyborcy, oraz od absencji wyborczej. W pierwszej turze głosu nie oddało 22,2 proc. uprawnionych. To najwyższy odsetek od 2002 roku, kiedy to Jean-Marie Le Pen, ojciec Marine, dostał się do decydującej rundy wyborów prezydenckich, a następnie przegrał z konserwatywnym kandydatem Jacques’em Chirakiem.

 

 

PAP
kd

Nielegalne plakaty skierowane do kandydatów na prezydenta. Wzywają do…

W paryskim metrze nielegalnie rozwieszono plakaty o tematyce antyaborcyjnej, wzywające kandydatów na fotel prezydenta do obrony życia poczętego. Organizatorzy akcji twierdzą, że walka z aborcją jest sprawą wagi krajowej.

 

Na plakatach znajdują się zdjęcia pięciu francuskich kandydatów na prezydenta, w tym Emmanuela Macrona i Marine Le Pen, którzy zdobyli najwięcej głosów w pierwszej turze wyborów.

 

Plakat przedstawiający zdjęcie szefowej antyunijnego i antyimigranckiego Frontu Narodowego Marine Le Pen opatrzono słowami: „Nie zamykaj granic naszemu życiu”. Z kolei obok wizerunku Macrona widnieje hasło: „Francja musi dać każdemu szansę. Więc daj nam szansę żyć”.

 

Organizacje walczące o prawa kobiet wyraziły gniew z powodu kampanii. „Jest to wzbudzanie poczucia winy wśród kobiet” – stwierdziła Raphaelle Remy-Leleu, rzeczniczka francuskiej organizacji feministek Osez le feminisme!, założonej przez socjalistki jeszcze w 1901 roku. „Jest to niepokojące, że ugrupowania pro-life mają środki finansowe na przeprowadzanie takich kampanii”.

 

Operator paryskiego metra oświadczył, że plakaty były powieszone nielegalnie. Służby metra pracują nad ich usunięciem. Według danych francuskiego urzędu statystycznego każdego roku we Francji przeprowadzanych jest ponad 200 000 aborcji.

 

PAP
kd

Fillon po porażce rezygnuje z przywództwa. Teraz czas na…

Francois Fillon, kandydat centroprawicowej partii Republikanie w wyborach prezydenckich we Francji, który nie przeszedł do drugiej tury głosowania, ogłosił, że nie zamierza ubiegać się o przywództwo w swoim ugrupowaniu przed wyborami parlamentarnymi w czerwcu.

 

Fillon powiedział w poniedziałek na spotkaniu z członkami partii, że „nie ma już legitymacji do przewodzenia w tej walce” oraz dodał, że odpowiedzialność za nią spoczywa obecnie w rękach innych – podały lokalne media.

 

„Będę musiał przemyśleć swoje życie na nowo i pomóc zaleczyć rany mojej rodziny”.

 

Podczas kampanii wyborczej Fillon, premier Francji w latach 2007-2012, był zamieszany w kilka skandali finansowych, m.in. w marcu prokuratura postawiła mu zarzuty sprzeniewierzenia środków publicznych poprzez fikcyjne zatrudnianie rodziny i opłacanie jej z budżetu parlamentu.

 

W pierwszej turze wyborów prezydenckich w niedzielę Fillon zdobył 20,01 proc. głosów. Wynik ten nie pozwolił mu na przejście do drugiej, decydującej tury głosowania 7 maja. Wyprzedzili go: centrysta Emmanuel Macron (24,01 proc.) i liderka skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen (21,3 proc.), którzy zmierzą się w drugiej rundzie.

 

PAP

kd