Zamordował i zjadł kobietę. Został celebrytą i… krytykiem kulinarnym!

Japończyk Issei Sagawa najpierw zamordował swoją koleżankę, a potem kawałek po kawałku spożywał jej martwe ciało. Choć może wydać się to nieprawdopodobne, nie trafił za to do więzienia. Co więcej, w rodzimym kraju zdobył popularność dorównującą sławie gwiazd rocka.

Jak to w ogóle możliwe, że kanibala, który dopuścił się okrutnego morderstwa, nie spotkała zasłużona kara? Aby zrozumieć przypadek Sagawy, trzeba cofnąć się do 1979 r., gdy przyszły zabójca wyjechał do Paryża, aby studiować tam literaturę angielską.

W stolicy Francji Sagawa poznaje młodą Holenderkę Renée Hartevelt. Była to jego koleżanka z roku, która brała udział w międzynarodowej wymianie studentów. Hartevelt szybko zaprzyjaźniła się z wątłym i niezbyt atrakcyjnym Japończykiem. Ich drogi zeszły się, gdy Sagawa zaproponował jej, aby udzielała mu korepetycji z języka niemieckiego. Japończyk dobrze płacił, co dla pochodzącej z niezamożnej rodziny Holenderki było jak wygranie losu na loterii…

Hartevelt nie utrzymywała jednak kontaktów z Sagawą wyłącznie ze względów materialnych. Mężczyzna miał podobne do niej zainteresowania związane z kulturą i sztuką. Wspólna pasja połączyła ich na tyle, że zawiązała się między nimi szczera przyjaźń. Bywali razem na koncertach, wystawach i przedstawieniach. Często umawiali się na kawę, aby porozmawiać o malarstwie i literaturze. Holenderka nie przeczuwała, że wkrótce stanie się najgorsze…

Morderca i kanibal

Wieczorem 11 czerwca 1981 r. Hertevelt jak zwykle miała udzielić Sagawie korepetycji. Kobieta nie wiedziała, że Japończyk ją nagrywa – chciał utrwalić na pamiątkę jej głos. W pewnym momencie Sagawa wyciągnął pistolet i strzelił Holenderce prosto w głowę…

To, co działo się potem, Japończyk opowiedział francuskim policjantom.

UDUSIŁ i ZJADŁ ich córkę. Po latach wysłał im list z dokładnym OPISEM ZBRODNI

„Jakże ona kopała, gryzła i drapała. Udusiłem ją (…). Jakże słodka i delikatna była jej mała dupcia upieczona w piekarniku” – pisał amerykański seryjny morderca Hamilton „Albert” Fish do rodziców małej Grace 6 lat po jej zaginięciu. 

Gdy sadzano go na krześle elektrycznym miał już 66 lat. W swoim ostatnim słowie wykrzyczał, że porażenie prądem będzie dla niego „największą i jedyną podnietą, której jeszcze nie doświadczył”. Podczas egzekucji w niczym nie przypominał człowieka, który podstępem wzbudzał zaufanie u swoich ofiar i ich bliskich.

Albert Fish był ostatnim, którego można by podejrzewać o zbrodnicze skłonności. Zawsze elegancki i schludnie ubrany cieszył się powszechnym szacunkiem.

Do drzwi mieszkających na Manhattanie państwa Budd zapukał pod koniec maja 1928 r. Przedstawił się jako farmer z Nowego Jorku o nazwisku Frank Howard. Przekonywał, że przyszedł zatrudnić ich 18-letniego syna do pomocy i za jeden dzień pracy jest skłonny zapłacić mu 15 dolarów. Głowa rodzin, pan Albert Budd, nawet przez moment nie podejrzewał, że człowiek, którego wpuścił do domu może mieć złe zamiary. W końcu zaledwie trzy dni temu umieścił stosowne ogłoszenie w jednej z gazet…

Porwanie Grace

Dżentelmen obiecał, że zatrudni też kolegę syna państwa Budd. Fish nie zjawił się jednak w umówionym terminie tłumacząc, że zatrzymały go obowiązki. Zgodnie z obietnicą przyszedł jednak następnego dnia w niedzielę.

Podczas rozmowy o interesach do pokoju weszła 10-letnia Grace. Fish uśmiechnął się do niej, sprawiając wrażenie człowieka, który ma doskonałe podejście do dzieci. Zaproponował rodzicom Grace, że zabierze ich córeczkę na urodziny dziecka swojej siostry. Oczarowani gościem państwo Budd wyrazili zgodę.

Howard zadeklarował, że wróci z Grace przed godziną 21.00. Czas jednak mijał, a mężczyzna nie dawał znaku życia. Z początku państwo Budd stwierdzili, że pewnie ich córka świetnie się bawi i przyjęcie po prostu się przeciągnęło. Gdy następnego dnia rano Grace i Howard wciąż nie wracali, rodzice zgłosili na policji zaginięcie córki. Nie wiedzieli jeszcze, że przez najbliższe 6 lat nie będą mieli żadnych wieści na jej temat…

Kanibal Albert Fish

Policja skierowała sprawę państwa Budd do detektywa Williama Kinga. Szybko udało się ustalić, że adres siostry Howarda, jak i sama siostra nie istnieją. Okazało się również, że mężczyzna podający się za Howarda podał fałszywą tożsamość i nie posiada żadnej farmy.

Pomimo szeroko zakrojonego śledztwa nie udało się natrafić na ślad Alberta Fisha. Medialna wrzawa wywołana wokół zaginięcia Grace ośmieliła jednak porywacza, by po kilku latach powiadomić rodziców o tym, co stało się z ich córką.

W listopadzie 1934 r. państwo Budd otrzymali anonimowy list o przerażającej treści. Fish pisał w nim, że zamiast na przyjęcie zabrał Grace do pustego domu w Westchester. Powiedział dziewczynce, aby poszła do ogrody zrywać kwiaty, po czym zawołał ją do siebie. Był roznegliżowany, czym wzbudził strach u Grace. Jak pisał morderca:

„Jakże ona kopała, gryzła i drapała. Udusiłem ją, potem pociąłem na małe kawałki (…). Ugotowałem je i zjadłem. Jakże słodka i delikatna była jej mała dupcia upieczona w piekarniku”.

Fish dodawał, że pożywiał się ciałem Grace przez dziewięć dni. Zaznaczył też, że nie wykorzystał dziewczynki seksualnie, aby mogła zginąć jako dziewica.

Pojmanie

List wysłany od państwa Budd miał doprowadzić do pojmania Alberta Fisha. Morderca nie zwrócił uwagi na to, co szczególnie zainteresowało detektywa Kinga – na kopercie znajdowały się znaczki firmy przewozowej New York Private Chauffeur’s Benevolent Association. Okazało się, że zarówno koperty jak i znaczki zostały wyniesione z firmy przez jej kierowcę Lee Sicowskiego, który mieszkał niegdyś w domu wynajmowanym obecnie przez Fisha.

King porównał podpis Fisha pod listą lokatorów z korespondencją wysłaną do rodziców Grace. W tym momencie detektyw miał już pewność, że ma do czynienia z mordercą córki Buddów… Fish został aresztowany 13 grudnia 1934 r.

Albert Fish – proces i śmierć

Podczas procesu wyszły na jaw kolejne wstrząsające informacje. Albert Fish twierdził, że torturował przynajmniej setkę dzieci i zabił trzy z nich. Swoje brutalne praktyki mial rozpocząć już w 1910 r.

Morderca zdradził, że początkowo chciał zabić brata Grace, ale zmienił zdanie, gdy zobaczył, że jest on dobrze zbudowanym młodzieńcem. Dodał, że podczas kanibalistycznej uczty pił również krew dziewczynki.

W międzyczasie odkryto zakopany pod płotem szkielet Grace, a Fish został poddany badaniom psychiatrycznym. Podczas rozmowy ze specjalistami powiedział, że w dzieciństwie był chłostany przez ojca. W wieku 12 lat rozpoczął kontakty homoseksualne, a przez większość życia umartwiał swoje ciało. Ból, perwersja i sadomasochizm miały mu zapewniać seksualną satysfakcję.

Morderca dzieci i kanibal Albert Fish został stracony 16 stycznia 1936 r. Podczas wymierzania kary pomagał katowi podłączać elektrody i przekonywał, że nie może się już doczekać ostatniego w swoim życiu doznania seksualnego…

latach

ZAMUROWAŁ żonę w ścianie! Został zatrzymany po 21 LATACH!

Ciało kobiety, zamurowane w ścianie piwnicy domu w Debrznie (woj. pomorskie), odnaleziono po 21 latach. Przed sądem w Słupsku stanął jej mąż Daniel M.

43-latek jest oskarżony o zamordowanie żony w 1998 roku. Został schwytany po prawie 21 latach od zniknięcia kobiety. Grozi mu dożywocie. Mężczyzna nie przyznał się do winy, odmówił też złożenia jakichkolwiek wyjaśnień. Policję zawiadomił anonimowy informator. Wyposażeni w profesjonalny radar, funkcjonariusze z gdańskiego Archiwum X, przybyli do wskazanego domu. Po przeszukania piwnicy i rozkuciu podłogi natrafili na zwłoki kobiety. Badania DNA potwierdziły, że były to szczątki poszukiwanej tak długo Angeliki.

 

ZOBACZ:Odnaleziono MATKĘ noworodka z sortowni! Miała być NIEMKĄ, a okazała się…

 

Według słupskiej prokuratury Daniel M. zamordował żonę kablem elektrycznym. Potem, miał umieścić jej ciało w torbie podróżnej, którą zakopał w piwnicy. Następnie, w tym miejscu wylał betonową posadzkę. Jest to teoria śledczych. Przychyla się do niej również rodzina ofiary. W chwili śmierci Angelika miała 20 lat. Para wychowywała córeczkę Magdalenę. Dziewczyna przez 21 lat była oszukiwana przez ojca, który twierdził, że jej matka uciekła za granicę i zostawiła ją, gdy była rocznym dzieckiem.

źródło: o2.pl

 

siekiery

POLAK dokonał masakry w Irlandii. Użył do tego SIEKIERY!

Irlandzka policja w Ardee, dokonała makabrycznego odkrycia. W jednym z domów, funkcjonariusze znaleźli pozbawione głowy zwłoki 57-letniej Polki. Jedynym podejrzanym w tej sprawie jest jej 32-letni syn. Najprawdopodobniej, do zbrodni użył siekiery. Irlandczycy są w szoku.

O całej sytuacji, irlandzka policja została poinformowana ok. godz. 11:30 we wtorek, kiedy to otrzymali zgłoszenie o niepokojących wydarzeniach. Sąsiadka Polki, twierdziła, że słyszy krzyki kobiety, dobiegające z jej mieszkania. Po przyjeździe policjanci odkryli okaleczone zwłoki kobiety. Zabezpieczyli również narzędzie zbrodni. Uważają, że 32-latek, użył siekiery. Jak ustalili śledczy, ofiarą jest 57-letnia Polka, która w Irlandii przebywa od 10 lat. W chwili popełnienia zbrodni jej mąż przebywał w pracy, a córka w Polsce.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Rozmawiała z MARYJĄ na oczach kamer w MEDJUGORIE! Znamy treść ORĘDZIA!

 

Funkcjonariusze ustalili, że po ucieczce z miejsca zbrodni podejrzany pojechał taksówką do oddalonego o około 8 km miejsca, w okolice Drumconrath, gdzie próbował pozbyć się dowodów przestępstwa. – Aresztowaliśmy jedną osobę i nie szukamy nikogo innego – powiedział w rozmowie z „The Irish Times” jeden z funkcjonariuszy prowadzących śledztwo Des McTiernan.

źródło: wp.pl

fot. youtube.com

ZWŁOKI, SZCZĄTKI, KOŚCI

Podczas prac w ogródku znalazł SZCZĄTKI CZŁOWIEKA, którego zabiła jego żona. KOŚCI NALEŻAŁY DO…

Podczas prac w ogródku dokonał szokującego odkrycia. Mężczyzna znalazł szczątki człowieka, gdy wezwał policję dramatyczna prawda wyszła na jaw.

Mieszkaniec wioski rosyjskiej wsi Luzino podczas prac w ogrodzie natknął się na ludzką czaszkę i kości. Po wezwaniu policji okazało się, że szczątki należą do byłego partnera jego żony.

[ZOBACZ: NOWE FAKTY W SPRAWIE MAGDALENY ŻUK – Niepublikowane dotąd zdjęcia]

Rosjanka zabiła swojego byłego partnera w 1997 roku, ciało zakopała w ogrodzie. Jak relacjonują rosyjskie media kobieta zrobiła to w złości podczas kłótni, a narzędziem jej zbrodni była siekiera.

Kobieta nie tylko zabiła, ale również poćwiartowała swojego byłego.  W związku z tym, że mężczyzna nie posiadał żadnej rodziny, sprawa nie wyszła na jaw.  Rosyjskie media piszą wprost: Nikt go nawet nie szukał.

[ZOBACZ: NOWE FAKTY W SPRAWIE MAGDALENY ŻUK – Niepublikowane dotąd zdjęcia]

 

źródło: rambler.ru/

 

ZNA GWAŁCICIELA I MORDERCĘ 15-LATKI, ZA KTÓRĄ SKAZANO KOMENDĘ – Cała prawda! OD POCZĄTKU BYŁO WIADOMO…

Sprawa błędnego wyroku skazującego Tomasza Komendę obiegła całą Polskę. Kolejne zaniedbania wychodzą na jaw, a Fakt ustala kolejne szczegóły.

 

Świadek zdarzenia, który zapamiętał twarz zabójcy 15-latki, za której śmierć skazano Komendę, boi się zeznawać. Kobieta – Zofia D., która zapamiętała twarz gwałciciela i zabójcy 15-letniej Małgosi, wielokrotnie była spotykała się z groźbami w postaci utraty życia. 

 
 
W dzień śmierci Małgosia wyszła z dyskoteki z pewnym blondynem.  Zofia D. dokładnie zapamiętała jego twarz, była w stanie zeznawać i nawet nadano jej status świadka incognito i ochronę. Zeznania kobiety mogły uratować Komendę, niestety kilka dni później w jej domu pojawili się dwaj, podający się za policjantów, mężczyźni, którzy usiłowali ja zgwałcić, a następnie grozili śmiercią. 

[ZOBACZ: Przerażające wyznanie Tomasza Komendy: „Myślałem, że nie wyjdę żywy z kryminału. Znęcali się nade mną. Miałem próby samobójcze”.]

Zofia D. – również stała się ofiarą, wielokrotnie zastraszana i pobita przez mężczyzn podających się za policyjną ochronę stawiła się na prokuraturze. Sprawę umorzono. Wniosek nasuwa się sam – ktoś z ówczesnych organów ścigania nie chciał ujawnić prawdziwego mordercy i gwałciciela 15-letniej Małgosi. 

[ZOBACZ: Przerażające wyznanie Tomasza Komendy: „Myślałem, że nie wyjdę żywy z kryminału. Znęcali się nade mną. Miałem próby samobójcze”.]

Kobieta zmieniła zeznania, a po blisko 20 latach nie chce rozmawiać na tematy, które mocno odbiły jej się na zdrowiu – informuje Fakt. 

 

 źródło: fakt

fot.: screen youtube

kg

 
tomasz komenda

Czy Tomasz Komenda zostanie wpisany na LISTĘ PEDOFILÓW – Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym?

Wraz z początkiem tego roku w Polsce uruchomiono Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym – nazywany potocznie ”listą gwałcicieli i pedofilów”. Czy na tej właśnie liście znajdzie się nazwisko Tomasza Komendy? 

 

W rejestrze znajdują się nazwiska osób oskarżonych o przestępstwa o charakterze seksualnym. Są sytuacje na tyle drastyczne, które wymagają, aby dobro dziecka stawiać wyżej niż ochronę dóbr osobistych groźnego pedofila – mówił w momencie uruchomienia rejestru minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. 

 

Głośna sprawa Tomasza Komendy, niesłusznie oskarżonego o gwałt i zabójstwo 15-latki postawiła przed Wrocławskim Sądem Okręgowym pytanie, w sprawie umieszczenia jego nazwiska w rejestrze. Jak informuje Radio Zet: ,,Sąd Okręgowy zdecydował, że danych Tomasza Komendy nie będzie w rejestrze pedofilów”

[Zobacz: Przerażające wyznanie Tomasza Komendy: „Myślałem, że nie wyjdę żywy z kryminału. Znęcali się nade mną. Miałem próby samobójcze”.]

#Wrocław Sąd Okręgowy zdecydował, że danych Tomasza Komendy nie będzie w rejestrze pedofilów @RadioZET_NEWSpic.twitter.com/DY7LabDL75

— Grazyna Wiatr (@grazwiatr) 22 marca 2018

[KTO ZNAJDZIE SIĘ NA LIŚCIE PRZESTĘPCÓW NA TLE SEKSUALNYM? Zobacz!]

 

Źródło: radio zet twitter

fot.: twitter / screen youtube

kg

Przerażające wyznanie Tomasza Komendy: „Myślałem, że nie wyjdę żywy z kryminału. Znęcali się nade mną. Miałem próby samobójcze”.

18-lat w więzieniu za zbrodnię, której nie popełnił. Taki koszmar przeżył Tomasz Komenda. Wreszcie po 18 latach niewinny mężczyzna opuścił zakład karny. W rozmowie z dziennikarzami TVN Uwaga, przyznał, że był to dla niego najtrudniejszy okres w życiu.  Continue reading „Przerażające wyznanie Tomasza Komendy: „Myślałem, że nie wyjdę żywy z kryminału. Znęcali się nade mną. Miałem próby samobójcze”.”

PILNE! WYBUCH W POZNANIU to próba ukrycia MORDERSTWA?! Dokonano MAKABRYCZNEGO ODKRYCIA!

Bardzo prawdopodobne, że do tragedii w Poznaniu doprowadził jeden człowiek. Wczorajszy wybuch wskutek, którego zmarły 4 osoby, a 20 zostało rannych, mógł być spowodowany chorą zazdrością Tomasza J. Podczas przeszukiwania gruzów strażacy znaleźli bowiem jego żonę z odciętą głową, a ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta zginęła jeszcze przed wybuchem. Według jednej z hipotez Tomasz J. najpierw zabił żonę, a później rozszczelnił instalację gazową, żeby zatuszować swoją zbrodnię.   Continue reading „PILNE! WYBUCH W POZNANIU to próba ukrycia MORDERSTWA?! Dokonano MAKABRYCZNEGO ODKRYCIA!”